30 paź 2016

Babski temat: Haul zakupowy: po raz pierwszy


     Nie jestem osobą, która zazwyczaj robi masę zakupów. Stawiam raczej na to co w danym momencie jest mi potrzebne. Dlatego dzisiaj będzie nieco nietypowo, ponieważ post tego typu pojawia się tu po raz pierwszy. Mowa oczywiście o haulu zakupowym. Nie są to zdobycze z ostatniego tygodnia. Kupiłam to wszystko w przeciągu ostatnich trzech tygodni.
     Potrzebowałam się przygotować nieco do nauki, dlatego postawiłam na kilka kolorowych długopisów, zakreślaczy i kolorowych karteczek. Do zestawu dorzuciłam też nieduże kartki, które wykorzystam w formie fiszek. Ciekawostka: nie wiem dlaczego w Anglii tak ciężko zdobyć typowy zeszyst w kratkę. Wszystko jest albo czyste albo w linię. Nie mam bladego pojęcia dlaczego, ale trochę mnie to drażni. Udało mi się do tej pory zdobyć tylko jeden, ale nie zaprezentuję go tutaj.
Wszystkie poniżej zakupione rzeczy pochodzą ze sklepu WHSmith.
Do miasta mam zazwyczaj kawał drogi, więc jak już wybieram się do tego większego centrum to raczej spędzam tam prawie cały dzień. Wreszcie mogę nacieszyć się Primarkiem, który tak lubię i zawsze chciałam mieć go pod nosem. Najwięcej moich ciuchów od mojego przyjazdu pochodzi właśnie z tamtąd. Zaopatrzyłam się w cienki golf, który świetnie się sprawdza, choć wydaje mi się, że jest na niego już trochę za chłodno.



Brakowało mi też typowych jesiennych i ciepłych butów. Dlatego kupiłam te czarne cudeńka z lekkim sweterkowym kołnierzem przy kostce. Są wygodne i na prawdę dobrze się sprawdzają w zimniejsze dni. Co ciekawe po raz pierwszy kupiłam buty w takim stylu, a upierałam się przy botkach z lekkim obcasem.





W związku z chłodniejszymi dniami kupiłam też szary szal, który nie został przeze mnie założony nawet razu. Wydaje mi się, że jednak kupowałam go na szybko i nie do końca jest on dla mnie. 


Jeden z moich ulubionych peelingów, który tu znalazłam. Oczywiście zakup pochodzi też z Primarka. Jest drobny i ślicznie pachnie. Starcza mi na jakieś 4 tygodnie. Jest stosunkowo niedrgoi, ponieważ oryginalnie kosztuje £2. Poprzednim razem udało mi się go zakupić za połowę ceny. Pelling nazywa się: "PS... Bella Loves".

Ostatnią rzeczą są dresowe spodnie, które kupiłam jako piżamowe. A to z tego względu, że z Polski zabrałam dwie pary cienkich, z czego jedne przerobiłam na krótkie. Wiem, że w Primarku mają świetne piżamy i wszyscy sobie je chwalą - być może się jeszcze w jakiś komplet zaopatrzę - ale nie urzeka mnie motyw króliczka z serduszkami na bluzie, a chodzi mi głównie o komfort. Spodnie mają trzy naszywki i są ze ściągaczami u nogawki oraz w pasie. Jedyny ich minus ( o czym zorientowałam się po powrocie do domu) jest brak kieszeni, na co choruje. Zawsze muszę  mieć kieszenie w spodniach ! 


Dzisiaj to na tyle. Staram się pisać regularnie, ale właśnie jestem przeziębiona i powoli dochodzę już do siebie, ale niestety nie dało rady wcześniej. Jesień daje mi się we znaki. Napiszcie mi w komentarzach, co sądzicie o takich postach? Nie wiem czy będą pojawiały się jakoś szczególnie często ( a raczej nie sądze).  Piszcie też co u Was? Czy też dopadają Was pierwsze przeziębienia? Mam nadzieję, że macie się lepiej ode mnie :).