18 kwi 2015

Recenzja filmu : Insurgent!

   
     Hey kochani! Kolejna recenzja filmu? Zazwyczaj staram się tego nie robić raz po raz, ale tym razem jednak musiałam. Wybrałam się na ten film z mamą. Ona przeczytała całą serię, którą sama jej poleciłam, a co dziwne bo to ja zazwyczaj czytam pierwsza trylogie i sagi. Powiem Wam, że tym razem prawie pół godzinne reklamy przynajmniej pokazały coś konkretnego. Jeśli lubicie mocne kino akcji to tej wiosny będzie w czym przebierać. Nie wiem ile z tego uda mi się obejrzeć, ale postaram się jak mogę nie przegapić tych wszystkich dobrych filmów. No, ale przejdźmy do rzeczy. Zanim jeszcze jednak to zrobię trochę się powymądrzam. Z pomocą swojego słownika, który jak zawsze przychodzi mi na ratunek odnalazłam tłumaczenie słowa insurgent. Dla ciekawskich to wcale nie "zbuntowana", a "rebeliant" ( w przypadku naszej bohaterki pewnie rebeliantka). 

     Dla tych którzy nie są w temacie polecam obejrzenie pierwszej części filmu albo chociaż przeczytanie trylogii "Niezgodnej". Dobra, koniec tego. Zaczynamy.
      
      Wybuchł bunt, który w skutkach pozbawił społeczeństwa Altruizmu. Prawdziwi oprawcy starali się ukryć prawdę i zrzucili winę na nikogo innego jak na Niezgodnych.
      Cała konstrukcja hierarchicznego społeczeństwa zaczęła powoli upadać niczym domek z kart. Tris, jej brat Caleb, Cztery i Peter ukrywają się w Uprzejmości. Niestety nie na długo. Jeanine odnalazła coś, co pozostawili po sobie ojcowie założyciele w razie gdyby system frakcyjny zaczął upadać. To zaszyfrowana wiadomość, którą otworzyć może tylko nadzwyczajny niezgodny. Na poszukiwania nie szczędzi środków ani nawet ludzkich istnień. W ich trakcie padają kolejne niewinne niczemu ofiary, waśnie jeszcze bardziej się umacniają. Niektórzy zmieniają punkt widzenia, stronę po której stają. A w Tris budzą się lęki i otwierają rany, na które wydaje się nie być lekarstwa. Bohaterka staje przed próbą, w której musi pokonać swój strach i pretensje do samej siebie. Musi zrozumieć i wybaczyć przede wszystkim sobie. 

     W wielu momentach film mnie na prawdę zaskakuje. Granica między iluzją, a rzeczywistością przedstawionymi w filmie jest bardzo cienka i niekiedy trochę w niej błądziłam. Jednak to nie jest minus. Raczej bym powiedziała, że geniusz twórcy, który potrafi bardzo dobrze oszukać odbiorcę. Jak sztuczka magiczna, którą się docenia.

      Efekty specjalne są tu na prawdę dobre, żeby nie powiedzieć mistrzowskie, choć to słowo może by tu bardziej pasowało. Robią wrażenie, a mówię to jako fanka kina akcji. Jeśli chodzi o grę aktorska, to widać jak postać Tris znacznie różni się do tej z pierwszej części. Stała się silniejsza, nie tylko pod względem fizycznym. Również jej charakter i spojrzenie na świat przeszły metamorfozę. Zmiana fryzury to moim zdaniem tego symbolem. W filmie mamy również odniesienia do poprzedniej części filmu dzięki temu nawet tym, którzy nie bardzo wiedzą o co chodzi, poniekąd znajdą się w tej historii.

Polecam obejrzeć wszystkim fanom dobrego kina akcji, fantastyki, fanom trylogii i efektów specjalnych.