18 kwi 2013

"50 Shades of Grey" E.L James podsumowanie trylogii



    Tak! Wreszcie dobrnęłam do końca trylogii "50 shades of Grey". Cóż zrecenzowałam Wam pierwszą część TUTAJ. Na drugą daruje sobie osobny post i wrzucę wszystko do jednego wora!
   Więc tak, co do całej historii jest z pewnością bardzo kontrowersyjna. Gdzieś przeczytałam, że to dobra odskocznia od półek zapełnionych historiami o wampirach. Prawda. Zdecydowanie czegoś takiego jeszcze nie czytałam. Romantycznie "popieprzona" historia miłosna o mężczyźnie zamkniętym w sobie, zmiennym jak tegoroczna pogoda, z bagażem przeszłości, który przypadkiem poznaje kobietę, która wywraca jego świat do góry nogami.

    Trylogia opisowo jest strasznie uboga w słownictwo. Analizując ten punkt zastanawiam się, czy to aby nie dobrze dla czytelnika? Z jednej strony nie dla takiego, który pragnie więcej niż tylko ciekawej fabuły. Z drugiej jednak prawda jest taka, że czasem łatwiej zachęcić czytelnika dobrą fabułą i nieskomplikowaną opisowo treścią. Tak wielostronicowe opisywanie pomieszczeń i scenerii czasem jest zdecydowanie nużące. Tak, to akurat sami sobie oceńcie. Ale gratuluje E.L James fantazji w sprawie scen łóżkowych. Tego akurat nie można jej odjąć i mówię to ja - zrażona romansidłami (których i tak przeczytałam mimo wszystko sporo) oklepanymi tym samym i jednym schematem, który zawsze kończy się jednakowo!

   Kolejna sprawa tyczy się drugiej części "Ciemniejsza strona Grey'a". Sporo akcji, intrygi, komplikacji. Kto by się spodziewał, że to się tak potoczy tuż po niespodziewanym zakończeniu pierwszej części. Nie powiem Wam o co chodzi  ponieważ wtedy zniechęcę Was do czytania. No, ale powiem, że dzieją się tam rzeczy rodem z filmów akcji. Poznajemy tutaj też pana Grey'a w nieco innej, nie dającej się dostrzec w pierwszej części odsłonie.

   No dobrze, ale nie rozdrabniając się jeszcze bardziej przejdźmy do końca. Zacznę tu od tego, że czytając ostatnią cześć "Nowe Oblicze Grey'a" czułam jakbym sięgnęła po lekturę, nie dotyczącą serii. Przepaść między pierwszą, a trzecią częścią była przeogromna jak dla mnie. Jest wiele monotonnych scen, retrospekcje Any, no i trochę akcji, może niespodziewanej, ale jednak ubogiej. Książka zaczyna rozkręcać się dopiero na końcu, a co z resztą? To włośnie jest ta przepaść. Najbardziej jednak nie wiedzieć czemu nie podoba mi się to "prawie" sielankowe życie głównych bohaterów. Mogłoby być więcej akcji. Zdecydowanie.

    W całej serii najbardziej irytujące są dialogi, wielokrotnie powtarzające się zdania, opisy gestów czy odczuć. Wiem, co można by innego napisać o przegryzaniu wargi czy pożądaniu? Ta przepaść jednak poszła w zapomnienie, gdy na moment w epilogu odzyskałam fragment początku tej historii. Była ona zabawna, odważnie ujęta no i oczywiście była opisana z perspektywy widzenia Grey'a. Tak, takiego Grey'a w całej serii nie było, aż do samego końca. Zmienia to trochę punkt widzenia, jednak jest ciekawym zaskoczeniem dla czytelnika.

  Cóż mogę Wam więcej powiedzieć? Najchętniej przeczytałabym jeszcze raz, ale tylko pierwszą część. Po raz pierwszy w życiu mam ochotę kupić sobie książkę, którą już czytałam, co jest u mnie na prawdę nowością. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak czekanie na ekranizację i błagam niech w roli Szarego obsadzą Matt'a Bomer'a.
Wybaczcie, nie mogłam darować sobie tego zdjęcia HAHAHA!Czytelnicy książki wiedzą o co chodzi!