14 lip 2012

Przyszłość...


     Ja , dziewczyna która od wielu lat wszem i wobec obwieszczam, że nie chce dorastać, stanęłam oko w oko z okrutną wizją przyszłości. To czym do tej pory starałam się nie zaprzątać swojej głowy wmawiając sobie, że „ mam na to jeszcze czas” nie byłam chyba świadoma, co może mnie czekać jeśli szybko nie wezmę losu w swoje ręce. I nie chodzi tu o swoje marzenia, do których będę się starała mimo wszystko dążyć, lecz o tą bardziej nieprzyjemną sprawę zwaną rzeczywistością. Prawda jest taka, że tylko ludzie nieprzeciętni wzbijają się na skrzydłach marzeń, które zmieniają ich szare w wielobarwne życie. Nie każdemu jest to jednak dane! Dlatego plan na przyszłość, to na prawdę ważna rzecz.
    
   W praktyce życie większości ludzi to przeciętność! Tak, zamykamy się w schemacie praca dom - praca - dom. Pomijam oczywiście tu takie sprawy jak wychowywanie dzieci, czy dożywotnia posada kury domowej po godzinach (w większości przypadków chodzi o kobiety)! Mało kto stara się, by to życie wyglądało inaczej, wychodząc z założenia, że im to niepotrzebne „brakuje do pierwszego -n ic, jakoś to będzie” jak to ujął Pih w jednym ze swoich kawałków. Czy tego chcemy? Nie koniecznie, ale okrutna prawda trzaska nam czaszkę o beton dając dosadnie do zrozumienia, że jej kleszcze zaciskają się coraz bardziej i nie zawsze można się z nich uwolnić. Jeśli chodzi o mnie? Na obecną chwilę nic nie mogę zrobić po za tym, że robię co mogę i na razie mi to starczy. Na głowie jeszcze nie mam poszukiwania pracy na stałe, mieszkania, które musiałabym spłacać czy innych poważniejszych wydatków. Dla mnie jedynym problemem na obecną chwilę jest to by trochę czasem sobie dorobić w jakiejś sezonowej czy tym czasowej robocie tylko po to by mieć na własne wydatki i nie obarczać nimi moich rodziców. 

       Na przyszłość? Prawda jest taka, że moja jest w tym momencie teraz tylko rozmazanym schematem, który kreują niewyraźne linie. Zupełnie jak połącz kropki, to zobaczysz co tworzą. Nie wiem czy zdam maturę na tyle, by przyjęli mnie na studia, choć wiem, że jeśli się postaram – nie ma rzeczy niemożliwych. Nie wiem czy po zakończeniu szkoły będę miała szanse mieć prace za chociażby najniższą krajową - co już jest w tym kraju, na obecną chwilę trochę trudniejsze do zrobienia. Nie mam też pojęcia czy coś wypali z moich muzycznych planów lub tych związanych z wydaniem książek. Wszystko jest zamglone, jak już napisałam – niewyraźnie, ale czasem mam wewnątrz nadzieje, która jest silniejsza niż ten obraz rzeczywistości, który nawet najsilniejszych czasem potrafi powalić.