2 lip 2012

"Krople Londyńskiego deszczu" fragment 2

Omiotłam miasto i jego mieszkańców przelotnym spojrzeniem. Nikogo nie chciałam sądzić, choć patrzałam na nich z góry. Każdy z nich był mi obcy, z tej wysokości nawet ledwie widoczni, ale wydawali się sobie równi. Nie widziałam stąd różnic między barwą skóry, wzrostem, kolorem oczu, urodą. W tej chwili wszyscy byli dla mnie na tym samym poziomie. Parędziesiąt takich samych punktów, które tylko mijały się ze sobą. Zatonęłam we własnych myślach, spoglądając na wyświetlacz swojego telefonu. Nie otrzymałam żadnej wiadomości od mojej przyjaciółki. Nie powinnam się nawet żadnej spodziewać. Przecież to ja zawiniłam. Miała racje we wszystkim co powiedziała. Nie umiałam się przyznać do tego przed nią, jeszcze ciężej przychodziło mi przyznanie się do tego przed samą sobą, ale wiem, że jeśli chce odzyskać dawny spokój muszę coś z tym zrobić. Na chwilę zamknęłam oczy starając się zatonąć w dźwiękach miasta. Trwało to niedługo aż dotarł do mnie zapach papierosowego dymu.


Fragment pochodzi z projektu mojego autorstwa pt. "Krople Londyńskiego deszczu"