24 wrz 2015

DIY: make your own mug


     W zeszłym roku tuż przed świętami opublikowałam tu pierwszy post z serii Do It Yurself. Temat samodzielnie wykonanych rzeczy, ozdób itp. już od wielu lat mnie ciekawi. Uważam, że nie ma nic bardziej unikatowego niż wykonane własnoręcznie rzeczy. Post możecie zobaczyć tutaj. Wtedy obiecałam Wam, że tego typu posty będą się jeszcze pojawiać. Jak na razie nie pojawił się ani jeden, ale spokojnie. W końcówce tego roku postaram się to nadrobić. Zaczniemy od spersonalizowanego kubka, który chodził mi po głowie już od dawna. Pomysł prosty, wykonanie banalne! Jedyne czego będziecie potrzebować to kubek bez nadruku (wielkość, typ, kolor wg. waszego gustu). Dodatkowo marker do porcelany. Ja swój kupiłam TUTAJ za 9,99 zł. Ostatnia rzecz, której będziecie potrzebować to piekarnik! Tak moi drodzy, nie przewidziało Wam się.

Zanim zabierzecie się do "malowania" umyjcie kubek dokładnie i upewnijcie się, że nie ma na nim żadnych naklejek z kodami kreskowymi czy cenami!
Następnie przygotujcie sobie gazetę lub miejsce, w którym będziecie tworzyć.

KROK 1: Wstrząśnij markerem i dociśnij końcówkę (na serwetce czy papierze) by puściła farba

KROK 2: Kiedy końcówka jest już w wybranym przez ciebie kolorze ( zdjęcie wyżej), zabierz się do twórczego malowania.

KROK 3: Przygotuj piekarnik i nastaw go na 160 stopni. Włóż tam kubek i pozostaw na półtorej godziny.

UWAGA!: Stosowałam się do instrukcji, która była zamieszczona na stronie allegrowicza, sprzedającego marker akurat tej danej firmy. Jeśli zamierzasz korzystać z innych stron oferujących podobny produkt, proszę zapoznaj się z instrukcją zamieszczoną na stronie kupowanego przedmiotu!







Cóż ja nie mogę pochwalić się talentem do malowania, aczkolwiek kubek wygląda mniej więcej jak chciałam.Hieroglify, które na nim widnieją tworzą napis: "But first coffee". Być może nie jest to dzieło sztuki, ale fakt, że osobiście go wykonałam wynagradza mi resztę. Kto wie, może w przyszłości tego typu kubki będą mi wychodziły lepiej?

Moja opinia na temat markera: jest to na prawdę dobry produkt, aczkolwiek myślę, że jeśli chcecie by Wasze "malunki" były nieco bardziej zgrabniejsze to nie polecam. Marker ma dosyć grubą końcówkę w związku z czym malowanie nim cienkich linii jest zupełnie niemożliwe.

Jak podoba Wam się ten pomysł? Tym akcentem chciałam rozpocząć jesienną serię postów, o której możecie przeczytać też TUTAJ. Już za tydzień kolejne DIY więc czekajcie!