10 kwi 2014

WOS - kultura toaletowa kobiet

     Dawno nie pisałam więc postanowiłam wejść tu z nowym działem pt. Wiedza O Społeczeństwie. Będę w nim poruszała kwestie społeczne, wytykanie wad ludziom ( w tym nawet sobie) i pokazywała jakimi ludźmi otaczamy się na co dzień. Wierze, że będzie to dział, w którym każdy z Was będzie miał tu coś do powiedzenia bez względu na wiek, płeć czy poglądy. Zacznę wracając do szkolnego koszmaru, z którym po dziś dzień się spotykam. Widywałam to w szkolnych łazienkach, w toaletach centrum handlowego i nawet w supermarketach. Świadkami tego byliście wy i wasze sąsiadki, żony, kochanki, córki, uczennice, babcie i matki. O czym mowa? O kulturze toaletowej kobiet, choć bardziej o jej braku w wielu przypadkach.
      W mojej pracy zdarza się, że sprzątając lobby musimy też sprzątać toalety. Samo lobby pozostawia w kulturze ludzi wiele do życzenia. Zostawione tacki ze stosem śmieci po jedzeniu, rozlane na stole napoje, frytki walające się na i pod siedzeniami, już nie wspomnę o umorusanych sosem stolikach. Jednak damska toaleta to czasem większa zmora. Jeśli uważacie, że Wasze kobiety to damy o wysokiej kulturze, to grubo się mylicie panowie. Teraz zdradzę wszem i wobec co kobiety, które dbają tak o swój wygląd zewnętrzny wynoszą ze swojego domu rodzinnego, niekiedy też ucząc tego samego braku kultury swoje dzieci.
        Wielokrotnie wchodząc do toalety dla kobiet możecie tam zobaczyć:
  • papier toaletowy walający się na ziemi
  • Śmieci, które wystają ze śmietnika, bo komuś nie chciało się wcisnąć ich głębiej ręką. W tym papier toaletowy, zużyte pieluchy, a nawet zakrwawione i wierzchem włożone ( bo po co to owijać w choćby papier toaletowy) podpaski.
  • Zlewy z kępami kłaków, na których widok dostaje uczulenia
  • Niespuszczona woda w toalecie i zostawiony tam papier, albo niespuszczona woda i brak papieru? Oj tak!
  • Na zlewie żółte coś wyglądające jak chorchy ( to kobiety też tak mogą?)
    Stojąc przed drzwiami i czekając aż taka kobieta opuści toaletę, myjąc przy okazji lustro możesz usłyszeć jak wewnątrz nie myje nawet rąk po załatwieniu się, po wyjściu w drugiej części też jest zlew, ale nie. Nie umyje rąk. A później co? Dotyka takimi jedzenia. Tak, mi też się robi niedobrze. Mało tego kiedy kobieta wchodząc z dzieckiem nie upomina go po załatwieniu się by umyło ręce przekazuje kolejnemu pokoleniu te same złe nawyki. Biedne dzieci.
    Innym tematem jest szarpanie za klamkę. Wchodzisz do toalety w centrum handlowym, zamykasz drzwi, żeby nikt ci nie wchodził, ale moment. Kogo obchodzi to, że drzwi są zamknięte, skoro można szarpać za klamkę ile wlezie. Co mnie obchodzi, że ci się chce szczać, skoro jestem pierwsza? Chyba trzeba czekać! Po drugie czy idąc w gości wchodzisz bez pukania? Bo przecież grzecznie jest najpierw zapukać, a kiedy usłyszysz magiczne "zajęte!" to czekaj w tej kolejce i tyle.

    
     No i punkt ostatni czyli obsikane klapy! Miło jest, że sikasz na małysza, ale może byś przynajmniej to starła, a nie zaznaczała jak pies teren, na który i tak później ktoś wejdzie? Jest tyle opcji jak podnoszenie klapy, można też sobie ją wyłożyć papierem co jest raczej w miarę bezpieczne, bo nie mamy bezpośredniej styczności z klapą. Więc pytam się ciebie po kiego kija obszczywasz wzdłuż i wszerz kalpę, a czasem nawet i podłogę, skoro masz te możliwości? No nic. Jedyne co mogę zrobić to napisać o tym, bo przecież tak na prawdę nie zwrócę uwagi obcemu człowiekowi na takie rzeczy, choć mogło to by być niezłe widowisko i mniemam, że taka kobieta  pewnością by się zawstydziła gdybym powiedziała "O fuj a ta to nawet rąk po szczaniu nie umyła". 
Toaleta też może być zła, że jej nie szanujesz ;)

Jak podoba Wam się pierwszy post z serii WOS? Co wy sądzicie na temat kobiecej kultury w toaletach?