10 sty 2014

Paco Ahlgren ,,Dyscyplina" - recenzja

,,Powietrze było niczym edredonowy puch w zetknięciu z moją skórą, łagodny środek uśmierzający wszelki ból i podrażnienia.(…)Wszystko było niemal zbyt doskonałe - lepsze niż sama rzeczywistość."


    Czy komuś z Was coś to mówi? Zapewne nie!
Przez długi czas nic to także nie mówiło głównemu bohaterowi książki Paco Ahlgren'a pt. ,,Dyscyplina". Jest to opowieść, która zabierze Was do świata fizyki kwantowej oraz jej implikacji dla teorii ekonomicznych, psychologicznych i naukowych. Douglas Cole to chłopak, którego  życie to ciąg zawiłych i niezrozumiałych wydarzeń pchających go do samo destrukcji. Już jako dziecko, gdy cudem uratował topiącego się psa nie docierało do niego czemu nazywano go "uzdrowicielem". 
 Rozpad, a następnie śmierć jego najbliższej rodziny sprawia, iż pod opiekę bierze go najlepszy przyjaciel ojca - Jack. Pomaga mu przejść przez najtrudniejszy okres w jego życiu. Choć na pozór nie wydaję się by tak było, stara się przygotować chłopaka na to co go czeka w dorosłym życiu.
       Życie studencie ukazuje mu perspektywy i możliwości, które zdają się bezpowrotnie go ciągnąc ze sobą na samo dno. Dzieje się z nim tak do tego stopnia, że traci on jedynych przyjaciół w swoim otoczeniu, którzy chcieli mu pomóc.  W końcu Douglas znajduje się na krawędzi obłędu. Staje się bezdomnym, zabłąkanym i zagubionym w sobie kloszardem. Wizje, które kłębią się w jego umyśle zdają się być tak realne, że chłopak ma ochotę ze sobą skończyć. Wtedy w niewyjaśniony sposób pojawia się przed nim zeszyt, a wraz z nim człowiek, który chce mu pomóc. Co dzieje się później? Musicie sprawdzić sami.

     Książkę dostałam w prezencie od mamy, po jednej z jej wycieczek. Ciężko było mi się do niej zabrać i zdradzę, że czytam ją już ponad rok. Jednak postanowiłam wreszcie ją skończyć i jestem zadowolona z końca. Co prawda poniekąd go przewidziałam, ale i tak do pewnego stopnia był zaskakujący.
Swoją drogą jest ona nieco chaotycznie opisana. Jednak fabuła jest na tyle wciągająca, że szybko zaczynamy nadążać za tokiem myślenia głównego bohatera, który jest jednocześnie narratorem opowieści. Douglasa poznajemy już w jego młodych latach. Książka jest tak na prawdę opisem jego całego życia od lat dziecięcych aż po wiek 32 lat kiedy to opowieść się kończy. Czytelnik ma więc okazję towarzyszyć mu w zmianie jego toku myślenia oraz emocji, jakie w nim drzemią przez cały ten czas. Również jego zmiana wewnętrzna jest epicka. Z chłopaka, którego pochłonęły prochy i alkohol staję się człowiekiem… sami zobaczycie jeśli sięgniecie po lekturę.
Niektóre sceny przypominają akcje z filmu Matrix, z tym, że może w nieco bardziej krwawej wersji.
Po za tym jedno mogę wam obiecać. Ta książka nie przypomina żadnej z tych, które dotąd czytaliście.


Polecam: Fanom trylogii ,,Matrix", fizyki kwantowej i po prostu dobrej oraz nieszablonowej lektury.