31 gru 2013

Happy New Year 2014


    W ostatnim tygodniu niewiele zdziałałam. Szczerze mówiąc w wolnych dniach od pracy poddawałam się uwielbianemu przeze mnie lenistwu i obżeraniu tonami czekolady oraz innych słodkości. Przesłuchałam dziesiątki razy tą sama playlistę i zakochałam się w rześkości muzyki Foster The People. Po za tym jedenastogodzinne zmiany w pracy sprawiły, że ograniczyłam moją miłość do kawy do jednego kubka dziennie szaleństwo. Zaczęłam czytać książkę ( niebawem dowiecie się jaką), która w swej treści ma coś mdlącego, ale skoro zaczęłam to skończę. Uświadomiłam sobie dzięki niej pewne sprawy i zrozumiałam, że powinnam coś zmienić. To chyba jedna z nielicznych pozytywnych rzeczy, które mogę o niej napisać i napiszę jeszcze. W już nie - mieszkaniu brata odnalazłam swoją bluzkę, która została podpisana prze VNM'a po koncercie we Włocławku ( możecie o tym przeczytać TU). 
Shogetten - shogett it , mój talent malarski nie zachwyca
    
     No ale nic. Jutro ostatni dzień roku, kolejna okazja do świętowania przy wódce i innych alkoholach (a ja będę mogła wypić tak niewiele) więc chyba czas na małe podsumowanie tego roku. 
Ten rok nie był dla mnie zbyt owocny. Zdecydowanie poprzedni bardziej  zadowalał na końcu. W tym jednak najlepszym co mnie spotkało był wyjazd do Londynu, dzięki czemu spełniłam wreszcie jedno ze swoich marzeń i mimo pewnych niedogodności na początku, mogę ten wyjazd zaliczyć do udanych. Inną rzeczą jest nowe marzenie na mojej liście (o którym póki co shhhhhh...) i powoli zaczynam jego realizację. Do tego będę potrzebowała sporego zaplecza gotówki, więc obowiązkowo muszę pracować. Tak więc podjęcie się pracy na pełen etat ( póki co) jest kolejnym sukcesem i krokiem w spełnianiu moich marzeń. Od strony muzycznej raczej kiepsko było w tym roku. Raptem jeden koncert, po za tym 5 featów(z czego 4 opublikowane) i jedno solo, a praca nad płytą dalej stoi w miejscu. Dziękuje też Krzyżakowi za propozycję zagrania na jednym z koncertów, z czego musiałam jednak zrezygnować. 

   Zaobserwowałam dziwne zjawisko u siebie, ale może dotyczy ono także i Was? Czy też macie wrażenie, że gdy czasu macie mnóstwo nie chce się robić prawię nic, a gdy tego czasu jest raptem jak na lekarstwo próbujecie go wypełniać zaplanowanymi zajęciami po brzegi i skrupulatnie je wypełniać? No właśnie, jednak nie głupie to, gdy mówią, że doceniamy coś dopiero gdy to stracimy.
Póki co mój czas jest na prawdę ograniczony i staram się wolne chwile dzielić na wszystko co planuję, dlatego nie wiem jak będzie z realizacją moich noworocznych planów. Trochę tego jest, bo choć teraz bardziej niż kiedykolwiek stąpam po ziemi, nadal jestem marzycielką i swoje marzenia mam, nie wspominając tu już o tym, że chcę i zmierzam do ich realizacji. 

    Na koniec przydałyby się jakieś życzenia dla Was? No to w takim razie miłej zabawy sylwestrowej z iście potężnymi fajerwerkami oraz niezłym kacem następnego dnia(co to za powitanie nowego roku bez kaca), spełnienia noworocznych postanowień w nadchodzącym 2014 i niech przyniesie on Wam wszystko co najlepsze. 

     A teraz wybaczcie, muszę ogarnąć pokój i załatwić jeszcze pewne sprawy na mieście.