4 wrz 2013

Już nie ,,naście" a "eścia"...

   
   Dziękuje za komentarze pod moim poprzednim postem. Nie wiem jak do tego doszło, że ich liczba wzrosła, choć nie jest jakoś zaskakująco wielka, ale lepsza niż zazwyczaj. I nie mam pojęcia czy to kwestia tego, że dobrze otagowałam tą publikacje czy też tego, że może z czasem zaczęłam więcej i regularniej udzielać się w blogosferze.
 Wrzesień już na starcie dał mi się we znaki małym przeziębieniem. Na szczęście dziś jest już lepiej, ale przez ostatnie dni miałam sporo do załatwienia i łażenia po mieście i ból głowy czy zapchany nos wcale mi nie ułatwiał. Cóż załatwianie spraw na mieście trwa i trwać w tym tygodniu będzie dalej, ale teraz korzystając z chwili wolnego postanowiłam coś do was napisać.


   Jestem tuż przed swoimi 20 urodzinami (ciekawe kto będzie pamiętał;]) i dotarło do mnie, że ten rok chyba nie był jednym z lepszych, a miało być przecież inaczej. Czy to źle? Sama nie wiem. Może lepiej, że to moje ostatnie "naście" dało mi mocno po dupie przed nadchodzącymi "eścia", których będzie od groma i ciut ciut. Jestem zwolenniczką stwierdzenia, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Myślę, że w tym przypadku też tak było. Skończyłam szkołę balansując na krawędzi porażki jeśli chodzi o końcową średnią, straciłam jeden telefon, straciłam kolejny(muszę wreszcie powiedzieć o tym mamusi;*), nie przygotowałam się do matury jak trzeba i muszę ponieść tego konsekwencję(nie polecam powielania tego błędu), miałam lekcję życia zwaną Anglią (więcej postów z tej serii coming soon), dalej nie nagrałam płyty ( to już prawie 2 lata), od przygody z pobieraczek.pl uważniej czytam i wogle czytam regulaminy portali internetowych i wiele innych. Jednak nadal twierdzę, że pewnych rzeczy nie da się już cofnąć i skoro doprowadziłam do takiego stanu rzeczy, a nie innego muszę przynajmniej z tego wyciągnąć jakieś wnioski na przyszłość
   
   Mówi się, że 18-stka to taki wiek kiedy jesteśmy już dorośli i dojrzali. Nie prawda. To czas, a właściwie ostatni dzwonek na to by zażyć młodości. Mamy więcej praw i prawo też nas inaczej postrzega. Zaczyna wymagać się od nas odpowiedzialności za własne czyny i w innych sferach życiowych. Nagle mamy być mądrzejsi i przestać być gówniarzami. Jednak to dopiero pierwsze "eścia" uświadamia nam, że czas stanąć na własne nogi i wziąć na barki rzeczywistość, która  czasem szybko i skutecznie sprowadza nas do parteru.

Niektórzy jednak czują się wiecznie młodzi i cóż… każdy ma sposób na siebie.