6 wrz 2013

Happy Birthday...


   No i stało się. Jak ostatnio pisałam oficjalnie stałam się dziś "estką". Nie czuję wyjątkowości tego dnia, acz postanowiłam ubrać się bardziej kolorowo niż zwykle, pomalować paznokcie jak nigdy i ozdobić się jakimś kawałkiem metalu. Słońce przywitało mnie przyjemnymi promykami, a delikatny powiew sprawił, że pogoda jest w sam raz. Dlatego właśnie lubię początek jesieni. Nie czuje się jej jeszcze do końca, choć ma się świadomość, że nadchodzi, ale zawsze można poczuć jeszcze letni klimat.
   Na stoliku, gdzie stoi stary łucznik (muszę wreszcie wróć do podstaw szycia) czeka na mnie wczoraj zakupione pisemko, które zaczęłam czytać (więcej o tym niebawem). Idę zrobić sobie kawę w jednej z moich ulubionych filiżanek, które ukradłam mamie. Czekam na reakcję rodziny. Po zeszłym roku postanowiłam nie wychylać się z tą datą parę dni przed dla sprawdzenia ich pamięci. Ups! Zapomniałam dodać, że obudził mnie sms  z życzeniami od...dziękuję;) Późniejszy telefon od mamy z życzeniami zasilił mój dobry humor i dziękuję, że się mamusiu nie gniewałaś za informację o telefonie!

Nie ma to jak poranna kawa i prasa
 Gazeta też podarowała mi prezent;)
Gwiazdka to prezent(na pożegnanie) od Liz, mojej byłej szefowej z Anglii...niegdyś naszyjnik był w kolorze złotym a teraz? srebrno-złotym;)


Pierścionek również jest pamiątkowym prezentem od mojej byłej szefowej...
So watch out and don't mess with me;)

   Dziś zostałam też porwana do bardzo przyjemnej i klimatycznej knajpki. Więcej napisze o tym również w kolejnych postach. Podsumowując to były jedne z lepszych urodzin jakie miałam. Dziękuję wszystkim, którzy pamiętali za życzenia, które nie były spowodowane przypomnieniem z facebooka (zmieniłam datę). Teraz czuję się pełna energii i gotowa do działania. Właśnie tego od wielu dni ostatnio potrzebowałam by się nieco podładować.