22 maj 2013

you could be happy

    Wczoraj odbyłam długą rozmowę z E. na temat niesprawiedliwości życia, niesprawiedliwości Boga i wszechświata. Z uśmiechem na twarzy cieszyłam się, że mogę jej coś poradzić. Posnułyśmy trochę teorii, wymieniłyśmy się opiniami. To miłe, że możesz komuś pomóc w pewnych sprawach. Tak często zamykam się w swoim świecie, że dziwi mnie iż jeszcze posiadam w sobie coś takiego jak empatia.
    Dziś znów dopadł mnie dramat rzeczywistości. I jak tu się dziwić, że ja ludzi nie lubię. Co gorsza boję się samotności. Znajdźcie mi człowieka, który spróbuje mnie zrozumieć. Ja aka chodzący paradoks. Dziękuje za tak cudowną rzecz jak muzyka: nie zadaje pytań, nie dręczy, nie męczy, potrafi dopasować się do moich humorów, zrozumie, doradzi, odpowie, nie oskarża.  

   Mamy prawo do szczęścia. Chciałabym je dawać ludziom. Egoizmem jest jeśli sama chciałabym go zaznać? Czy ja już jestem kompletnie pozbawiona prawa do swojego " ja tak chcę więc niech tak będzie, choć przez chwilę?". Brzmię pewnie jak rozpieszczona gówniara z przerostem ego. Nie o to chodzi. Chciałabym choć przez moment mieć coś z tego zasranego życia. Wieczne przystosowywanie się do reguł innych staje się coraz bardziej męczące. Kiedy wreszcie stanie się na odwrót?

    Z lepszych wiadomości właśnie zakończyłam swój okres maturalny. Wszystko już za mną. Polski ustny jak i angielski zaliczone całkiem ładnie. Teraz pozostaje mi tylko czekać na wyniki pisemnych. 
      Jeśli chodzi o muzykę, jestem mile zaskoczona jednym zaproszeniem. Po za tym w kwestii moich zatok jak już pisałam na FP  "...Miła doktorka przepisała mi leki i powiedziała, że wszystko będzie dobrze:) W związku z czym jeśli dalej ktoś coś ode mnie chcę w kwestii muzyki to piszcie, postaram się napisać parę zwrotek w trakcie leczenia, a gdy już będzie lepiej (będzie to trwało niespełna miesiąc ponoć) to wtedy biorę się za wszystkie zaległe rzeczy i wreszcie za płytę! Dzięki za cierpliwość."
     Tyle ode mnie na dzisiaj. Piszcie jak tam u Was?