15 mar 2012

krople londyńskiego deszczu

"Mijałam ludzi, którzy osłaniali się parasolami przed kroplami londyńskiego deszczu, mijałam jego ślady na chodnikach zwane kałużami. Mijałam młodych i starych, kobiety i mężczyzn, ich z ich myślami, troskami i problemami, szczęściem i nieszczęściem, uśmiechami na twarzy, zmartwieniami i smutkami utkwionymi gdzieś głęboko w nich samych. Nie spoglądałam na ich twarze, niczego nie szukałam w ich oczach, nie wsłuchiwałam się w ich kroki czy oddechy ulotne jak sekundy. Po prostu szłam przed siebie bijąc się z myślami coraz mocniej i mocniej. Czułam, że wszystko we mnie jest poukładane w pasmo chaosu, które muszę porządkować stopniowo. Nie słyszę nic po za dźwiękami odbijających się kropel o rynny, dachy, szyby budynków i samochodów. Nic po za krzykiem swoich myśli, które domagały się ode mnie czegoś, co trudno mi było zrozumieć i osiągnąć."

(fragment pochodzący z roboczej pracy mojego autorstwa „Krople londyńskiego deszczu”)

Od paru dni zmęczenie daje się we znaki. Powieki zamykają mi się coraz bardziej z każdym dniem. Czy cierpię na bezsenność? Nie, raczej sypiam normalnie. Dziś mogłabym się zdrzemnąć nawet po godzinach szkoły, jednak zamiast tego wzięłam się za zaległą lekturę i muzykę! Nic po za tym…Miłego weekendu!